Zwariować można

Keks, seks i Jacków trzech

"Zwariować można" w reż. Mariusza Pilawskiego w Teatrze Małym. Pisze Renata Sas w Expressie Ilustrowanym.
Uśmiech jest w cenie! Nikt nie wie o tym lepiej, niż szefowie prywatnych teatrów. Nawet w tych gwiazdorskich, stołecznych, okazja do relaksu i zabawy jest główną przynętą.
Łódzki Teatr Mały, działający w Manufakturze pod dyrekcją Mariusza Pilawskiego, robi, co może, by istnieć. Co jakiś czas Mrożek ("Emigranci") czy "Romans z Czechowem", to znów "Wydmuszka" z kategorii przypowieści z humorem (nagrodzona na Festiwalu Teatrów Prywatnych), ale coś rozrywkowego, jak "Trzy razy łóżko" (zagrane już 91 razy), pozostaje najistotniejsze.
"Zwariować można", siedemnasta premiera w Małym, przynosi sporą porcję uśmiechu z gatunku znacie, to posłuchajcie. Zgrabny tekst Michała Rosińskiego kumuluje farsowe kalki, sytuacje i postacie, komediowe zwroty celnie kreślące międzyludzkie relacje. Wszystko poukładane starannie i w dobrym tempie. Jest trzech Jacków, dwa pokolenia pań, pluszowy lemur, a w zapowiedziach jeszcze keks, seks i Mariolka.
Reżyser Mariusz Pilawski nie szuka nadzwyczajnych rozwiązań inscenizatorskich. Idzie za przebiegiem zdarzeń. Ulokował je w mieszkaniu na widzewskim osiedlu.
Jacek (Witold Łuczyński), policjant przystojny i z wdziękiem, przyjeżdża z Krakowa. Ma plany matrymonialne wobec Krystyny (Małgorzata Lipka) i chce sobie zjednać jej syna, Jacka (wyrazista rola i udany debiut Piotra Gawrona-Jedlikowskiego, kończącego właśnie Fil-mówkę). W sprawę wmiesza się Babcia (zasadnicza i nie bez uroku Teresa Makarska), a swoje dołoży wścibska sąsiadka jak z kabaretowych skeczów (Loretta Ciechowicz). Zjawią się jeszcze (wprost z Australii) Jacek - M. Pilawski oraz posłaniec z bukietem - Bogumił Antczak.
Zgrabna komedyjka, której naturę podkreśla powtarzany przebój z refrenem "Su-gar, sugar", osadzona w arcysłodko kolorowej scenografii Kajetana Kreutz-Majewskiego. "Zwariować można" to spektakl, który nie udaje niczego ponad to, czym jest, a jest zabawą w starym stylu, uśmiechu wartą.

"Keks, seks i Jacków trzech"
Renata Sas
Express Ilustrowany nr 23
28-01-2013


Aspirant w amorach i słodkokwaśna babcia

"Zwariować można" w reż. Mariusza Pilawskiego w Teatrze Małym. Pisze Łukasz Kaczyński w Polsce Dzienniku Łódzkim.
Z farsami jest na ogół ten problem, że albo się je udziwnia, poszukując domniemanego drugiego dna, albo (zbyt) łatwo adaptuje na potrzeby sceny korzystając z obecnego na "rynku" wzorca. Można więc odnieść wrażenie, że dotarciem do źródeł farsowości mało kto się zajmuje. Nowa premiera w Teatrze Małym w Manufakturze nowego lądu nie odkrywa, ale, jak wnosić po reakcjach publiczności, ludyczną rolę spełnia nie najgorzej.
"Zwariować można" wykorzystuje mechanizmy farsy w ich najbardziej tradycyjnej postaci - w starym stylu, jak przyznaje jej autor, Michał Rosiński, absolwent PWSFTViT, aktor w teatrach śląskich (w dorobku blisko 150 ról w klasyce dramatu), reżyser i komediopisarz, wieloletni dyrektor Teatru "Horzycy" w Toruniu. Tekst powstał dwie dekady temu, więc w "Małym" konieczne były pewne korekty przybliżające realia naszym czasom. Miejsce akcji przeniesiono zaś do typowego mieszkania na łódzkim Widzewie. Z wielkim pluszakiem pod pachą pojawia się w nim Jacek Sowiński (Witold Łuczyński), starszy aspirant krakowskiej policji. Przyjechał zjednać sobie przychylność 17-letniego Jacka (Piotr Gawron-Jedlikowski, absolwent łódzkiej "filmówki"), w którego matce, Krystynie (Małgorzata Lipka) zakochany jest po uszy. Nim Krystyna wróci do domu, aspirant w amorach podejmie próbę zdobycia przychylności krewkiej i nieco zwariowanej babci Jacka, Zofii Bałeckiej (Teresa Makarska) i wykaraskania się z sieci zarzucanych przez bezpruderyjną sąsiadkę Emilią Kottową (Loretta Cichowicz), poszukującej męża dla córki.
Nim to wszystko się wydarzy, Jacek i Jacek będą musieli się spotkać. I właśnie pierwsze sceny, w których chłopiec dowiaduje się o planach żonkosia, wymagają powtórnej reżyserskiej interwencji Mariusza Pilawskiego (pojawia się on też na scenie w roli trzeciego Jacka, prawdziwego ojca Jacka juniora).
Relacje między dwoma Jackami są nakreślone nie dość jasno, młodszy wydaje się starszemu niechętny, przez co dziwne wydaje się późniejsze branie jego strony. Kolejne sceny toczą się już gładko i z farsowym impetem. Dzięki podawanym na zasadzie głuchego telefonu informacjom, zdarzenia zapętlają się, a drzwi (jak to w farsie) trzaskają.
Stanowiąc filar repertuarów w teatrach komercyjnych farsy są o tyle od komedii łatwiejsze, że widz nie musi śledzić złożonych postaci, pieczołowicie budowanych przez aktora-bo takich nie ma. Postać to konglomerat kilku zaledwie cech, które napędzają akcję. W punkt trafia swą grą Teresa Makarska. Sceny z jej udziałem należą do najzabawniejszych. Puenty mają ostrość i dobry rytm, a dialogi skrzą dowcipem, opartym głównie na docinkach i autoironii, choć Makarska przydaje im wiele dobrotliwości. Pewna w tym zasługa partnerujących jej Łuczyńskiego i Gawrona-Jedlikowskiego. Ten ostatni, czy to z winy prowadzenia roli przez reżysera, czy wyniesionej z "filmówki" edukacji, ma jednak pewne problemy z wyczuciem konwencji i z trud-nem nagina się do roli 17-latka. Złóżmy to na karby tremy na profesjonalnej scenie. Oklaski zasłużone zbiera zaś Loretta Cichowicz. Jej Kottową to arystokracja wśród plotkujących sąsiadek.
"Zwariować można", siedemnasta już (!) premiera Teatru Małego, wstrzelić się może w niszę bezpretensjonalnie podawanych fars. Okazuje się, że nie trzeba czekać na teatr z Warszawy ze znanymi nazwiskami na afiszu, z których część nie zawsze przyjeżdża.

"Aspirant w amorach i słodkokwaśna babcia"
Łukasz Kaczyński
Polska Dziennik Łódzki nr 23
28-01-2013


 

Zwariować można z tą łódzką Manufakturą!


Krzysztof Chmielewski (23.07.2013)
Portal Katowicki. pl

Tłumy na widowni to już tradycja Letniego Ogrodu Teatralnego w Katowicach. Nie inaczej było na sobotnim spektaklu w wykonaniu Teatru Małego w Manufakturze, który przyjechał do nas aż z Łodzi.
W ubiegłym tygodniu zaprezentował się Teatr Naumiony z Ornontowic, który przedstawił pyszną komedię (choć z przygnębiającym zakończeniem) Marika. Mieszkańcy centralnej polski nie pozostali im dłużni i również popisali się fenomenalnym poczuciem humoru prezentując farsę o miłosnym zabarwieniu – Zwariować można.
Najpierw poznajemy Jacka. To młody chłopak, zaledwie 17-letni, wychowywany przez samotną matkę. Wesoły, pogodny, przystojny... Widzimy, jak tańcząc i podśpiewując wbiega do pokoju. Skacze, pląsa, w międzyczasie rozmawia z babcią przez telefon (właściwie to krzyczy, bo nestorka ma uszkodzony telefon i źle słychać). Wtem rozlega się pukanie do drzwi...
Młodzian otwiera, a w progu staje facet około trzydziestki (jak się okazuje również ma na imię Jacek) trzymający w jednej ręce torbę podróżną, a w drugiej wielkiego pluszowego lemura. Wręcza maskotkę chłopakowi i pyta czy zastał jego matkę, ponieważ musi się z nią ożenić... Tak mniej więcej zaczyna się sztuka, którą miałem przyjemność oglądać w ubiegłą sobotę.
Farsa, komedia omyłek... Tymi słowami można by ująć to, co zaprezentowano na scenie. Pozornie jest to sztuka o niczym, wariacja na doskonale nam znane tematy: motyw miłości od pierwszego wejrzenia, konfliktu pokoleń, głowy rodziny... Można by wyliczać.
Przyznam, że dawno nie widziałem tak absurdalnej, a zarazem diablo sprytnej i logicznie uporządkowanej sztuki. Lekka, łatwa i przyjemna, choć trzeba uważnie śledzić każdy gest i każde słowo aktorów, by nie uronić ani kropelki, by nie przegapić ani sekundy. Napięcie narastające w sztuce wprowadza co rusz kolejne postaci, buduje kolejne relacje między nimi gmatwając wszystko tak bardzo, że z niemałym trudem obserwuje się rozwój sytuacji. Łatwo się zgubić. Dodatkowo komplikują to spazmy śmiechu, jakich bez wątpienia nabawiła się znaczna część widowni.
Kreacje aktorskie wyśmienite. Pod tym względem brak tu słabych punktów. Wszyscy zagrali bezbłędnie, bez cienia fałszu i zająknięcia. Właściwie nie dało się wychwycić żadnego potknięcia, choć warto jednak podkreślić dwie wyróżniające się postaci: Zofię Bałecką (w tej roli Terasa Makarska) – obraz idealnie nadwrażliwej matki/teściowej - i sąsiadkę (Loretta Cichowicz), która idealnie odegrała postać wścibskiej, wtykającej nos w nie swoje sprawy sąsiadki, jaką zapewne każdy w swym życiu kiedyś poznał.
Świetna sztuka ukazująca ludzkie wady, łączące nas relacje i emocje. Wszystko to zaś pokazane w krzywym zwierciadle, tonące w oparach absurdu rodem z komedii romantycznej, a czerpiące inspirację z samego życia.
Krzysztof Chmielewski

Michał Rosiński: "Zwariować można", Teatr Mały z Manufaktury, reżyseria: Mariusz Pilawski; wykonawcy: Zofia Bałecka, głowa rodziny -Teresa Makarska, jej córka Krystyna - Małgorzata Lipka, sąsiadka Krystyny - Loretta Cichowicz, Jacek, 17 letni syn Krystyny - Piotr Gawron-Jedlikowski, J. Sowiński - Witold Łuczyński, Mr Dżek - Mariusz Pilawski; Letni Ogród Teatralny, 20.07.2013;





Stowarzyszenie Komedia Łódzka

Teatr Mały w Manufakturze
ul. Drewnowska 58b, 91-002 Łodź

Teatr Mały w Manufakturze

Manufaktura