Ja, Edith Piaf

Ja, Edith Piaf

Charles Aznavour pisał o niej: Jedyna, niepowtarzalna, ze swoim sercem wielkim jak skała Gibraltaru, z charakteru na poły świnia, na poły święta Teresa, To była Panna Pełna Sprzeczności, z której wyrosła kobieta. Kiedy wkraczaliście w jej krąg, nie mogliście już go nigdy opuścić, zaczarowała was..."

Mnie Edith zaczarowała w 1976 roku, kiedy jako student I roku romanistyki przeczytałem w oryginale jej biografię „PIAF" autorstwa Simone Bertaut, a następnie obejrzałem zrealizowany na jej podstawie monodram „Urodziłam się jak wróbel" ze znakomitą kreacją Lidii Zamkow. Od tamtej pory, z ogromną pasją zagłębiam się w zawiłe losy życia Paryskiego Wróbla, odkrywam coraz to nowe dokumenty, zdając sobie przy tym sprawę z tego, że i tak przecież nigdy nie poznam do końca prawdy o Edith Piaf.

Kto mógł przypuszczać, że trzydzieści parę lat później, będzie mi dane współtworzyć spektakl, którego bohaterką jest Edith Giovanna Gassion, którą świat poznał i zapamiętał jako Edith Piaf.

Oryginalny pomysł napisania scenariusza spektaklu dla aktorki i lalki zrodził się w 2003 roku, w czterdziestą rocznicę odejścia Edith, kiedy przygotowywałem w Łodzi retrospektywny przegląd dorobku polskich teatrów p.t. „Piaf w Polsce". Wernisaż wystawy uświetniła swoją bardzo osobistą interpretacją piosenek Piaf Joasia Stasiewicz, która zaśpiewała po francusku „Akordeonistę", „Życie na różowo" oraz „Hymn do miłości".
Od pomysłu do realizacji spektaklu mija 7 lat. Piaf wierzyła w moc „siódemki". Niech zatem jej magia sprawi, że widzom, którzy przyjdą do Teatru Małego w Manufakturze w Łodzi będzie dane choć przez chwilę nawiązać bardzo intymny kontakt z samą Edith Piaf - Kobietą i Artystką! Byłoby to największą satysfakcją dla wszystkich twórców przedstawienia.

Prof. zw. dr hab. Mieczysław Gajos

Piosenki Edith Piaf i ich ścisły związek z faktami z jej życia stały się inspiracją do powstania spektaklu „Ja, Edith Piaf", do spojrzenia na tę tragiczną postać z perspektywy, która pozwoliła dostrzec jej samotność  wśród tłumu.Oto, schorowana kobieta u kresu życia. Czas rzeczywisty i przeszły plącze się i gmatwa w jej zmęczonym umyśle. Wspomnienia dobre i złe, zdarzenia ważne i nieistotne przenikają ściany pokoju, przyprawiają serce o drżenie, mącą trzeźwość myśli. Dookoła ludzie - przyjaźni i wrodzy, życzliwi i interesowni, wdzięczni i bezduszni. Jej - strach przed obojętnością i ciszą. Ich - apetyt na coraz więcej i więcej. Ona - rozdająca siebie. Oni - rozszarpujący jej duszę. Jej ostatni oddech - piosenka, największa miłość życia. Taki obraz to tylko część przypuszczalnej codzienności gwiazdy. Ale może właśnie to ta część nad którą szczególnie warto się pochylić.

Alina Skiepko-Gielniewska

 

Fragmenty z biograficznej książki „Na balu szczęścia" Edith Piaf

"...Tego dnia - a było to ponure październikowe popołudnie roku 1935 - pracowałam u zbiegu ulicy Troyon i alei Mac-Mahon. Blada, rozczochrana, z gołymi nogami, tonąc w płaszczu z dziurami na łokciach, którego poły sięgały mi kostek śpiewałam piosenkę Jeana Lenoira. Kiedy skończyłam podszedł do mnie mężczyzna o wyglądzie wielkiego pana. Zauważyłam go, kiedy jeszcze śpiewałam. Słuchał mnie z dużą uwagą, ale marszczył brwi. Zatrzymał się przede mną. - Czyś ty przypadkiem nie zwariowała? - rzekł mi bez wstępu. - Zniszczysz sobie głos! Będąc dzieckiem Paryża, reagowałam żywo i umiałam się odciąć. Przecież muszę coś jeść! - Oczywiście, moja mała... Tylko, że mogłabyś pracować inaczej. Dlaczego mając taki głos, nie śpiewasz w kabarecie? Już miałam mu powiedzieć, że w takim stroju nie mogę się nigdzie pokazać, ale poprzestałam na stwierdzeniu: - Bo nie mam angażu! Po czym dodałam drwiąco i bezczelnie: - No, chyba że pan miałby coś dla mnie... - A jeśli złapię cię za słówko? - Niech pan spróbuje!...To się pan przekona!...Uśmiechnął się rozbawiony i powiedział:... Dobrze, spróbujemy. Nazywam się Louis Leplee i prowadzę kabaret Gerny's. Przyjdź w poniedziałek o czwartej. Zaśpiewasz mi wszystkie swoje piosenki... wtedy zobaczymy, co można z ciebie zrobić.

„...Wydając tego wieczoru wielką kolację, której patronował minister, Jean de Rovera wyobraził sobie, że zaprezentuje swoim gościom egzotyczną małą śpiewaczkę, którą słyszał w Gerny's, mom Piaf; warto ją zobaczyć, zanim powróci na dno, z którego wyszła. Przyjechałam do niego w swetrze z golfem, w trykotowej spódniczce i z akordeonistą. Moje piosenki? Pozwolono mi je śpiewać, ale szybko dano mi do zrozumienia, że oczekuje się ode mnie czegoś innego. Byłam rodzajem zjawiska, ciekawą próbką ludzkiego gatunku i sprowadzono mnie wyłącznie po to, żeby rozśmieszyć zaproszonych gości. Zostali o tym uprzedzeni, a ja od razu to pojęłam. Otwierałam usta, rzucałam jakąś nieznaczącą uwagę i już pękali ze śmiechu. - Ależ ona jest zabawna!... Ona jest bezcenna... I do tego taka naturalna! Byłam clownem tego wieczoru. Naśmiewano się ze mnie, myślę, że bez złośliwości, ale z nieświadomym okrucieństwem, które przyprawiło mnie o straszne męki.

„...Już od dawna pragnęłam poznać Amerykę. Moja znajomość angielskiego w tamtych czasach była bardzo podstawowa. Jednak pełna dobrych chęci zleciłam przetłumaczenie dwóch moich piosenek, aby zaśpiewać je w języku słuchaczy. Uprzejme brawa dowiodły wdzięczności za moje intencje ale nie odniosłam wrażenia, że zostałam zrozumiana. Moje wątpliwości ostatecznie rozwiał pewien gentelman, który po spektaklu powiedział mi z wielką kurtuazją, że szczególnie podobały mu się te dwie piosenki... po włosku! Ale to nie wszystko! Zapowiadano Edith Piaf Idiss Piaf to był Paryż, gay Paree! Paryżanka z luksusowych magazynów mody z fryzurą od Antonia, odpowiednio „zrobioną" twarzą, wystrojona w wieczorową suknię za 250 tysięcy franków! A ja się pojawiłam w mojej skromnej  czarnej sukience. Co za widok! Amerykanie nie tylko nie ujrzeli we mnie takiej Paryżanki, jaką się  spodziewali zobaczyć, ale ostatecznie rozczarowałam ich, prezentując piosenki zupełnie nie w ich guście. Amerykanin prowadzi wyczerpujące życie i akceptuje to, jednak po pracy chce się odprężyć, zrelaksować. Zatem kiedy myślał, że zostawia swoje troski w szatni jakim prawem ta mała Francuska przypomina mu, że na ziemi są ludzie, którzy mają powody czuć się nieszczęśliwi? Po tym stwierdzeniu właściwie nie muszę dodawać, że  mój sukces był bardzo względny. Pojechałam do Nowego Yorku wyłącznie po to, „żeby rozkwasić sobie buzię".

Występują

  • w roli Edit Piaf Joanna Stasiewicz
  • Anna Zadęcka
  • Jerzy Stasiewicz
  • Robert Wojciechowski
  • "JA, EDITH PIAF"  -  Mieczysław Gajos, Alina Skiepko-Gielniewska
  • Reżyseria: Alina Skiepko-Gielniewska
  • Lalki i kostiumy: Maria Balcerek

Sezon 2016/2017

pnwtśrczptsond
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Pobierz repertuar na listopad 2017

Bilety

Rezerwacja biletów:

telefon +48 42 633 24 24
+48 660 716 936
email kasa@teatr-maly.pl

Kasa teatru czynna w godzinach:
wtorek, środa - 15:30-18:30, czwartek, piątek i sobota - 15:30-19:15. W niedziele i poniedziałki kasa nieczynna.


Więcej

Bilety  online


Stowarzyszenie Komedia Łódzka

Teatr Mały w Manufakturze
ul. Drewnowska 58b, 91-002 Łodź

Teatr Mały w Manufakturze

Manufaktura