Romans z Czechowem

"Romans z Czechowem" w Teatrze Małym

Łukasz Kaczyński Dziennik Łódzki 29-01-2012

"Romans z Czechowem" to spektakl przygotowany przez Teatr Mały w Manufakturze, na który składają się, grane zwyczajowo trójkami, jednoaktówki tego znakomitego twórcy.
Pomysłowi trzeba przyklasnąć. Wypada, by któryś z łódzkich teatrów poza dramatami miał w repertuarze realizacje mniejszych i lżejszych form scenicznych Czechowa. Romanse raz kończą się szczęśliwie, raz tragicznie, a czasem po prostu nie dają tyle satysfakcji, ile można było się spodziewać. A romans "Małego" z Czechowem?

Sportretowani w "Oświadczynach", "Niedźwiedziu" i "Łabędzim śpiewie" zwyczajni ludzie, których wady odkrywa Czechow, żywiąc jak wiadomo dla nich przy tym wiele sympatii i zrozumienia, ożywają na scenie w ujęciu tradycyjnym. Wzorowane na strojach z epoki kostiumy Moniki Olszewskiej-Sulejewicz nie ukrywają jednak współczesnej linii i kroju. W połączeniu ze scenografią Kajetana Kreutza tworzą dobrze dobraną całość. Daje ona możliwość skupienia się na grze aktorów i językowej stronie spektaklu. Wpływa też na plastyczną stronę spektaklu, czyniąc go przyjemnym dla oka. Zwłaszcza cztery pionowe, impresjonistycznie malowane plansze, których ustawienie zmieniać się będzie wraz z kolejnymi jednoaktówkami. W kameralnym "Romansie..." to ważne i wypada zaliczyć na plus.

Różnie bywa z aktorstwem. Najwyższy poziom trzymają "Oświadczyny" z dobrymi, równymi rolami Mariusza Pilawskiego (reżysera spektaklu), jako trapionego chorobami "kochasia" i Marka Kołaczkowskiego, jako szczęśliwego, ale gapowatego ojca panny na wydaniu. Obaj udanie wykorzystują naturalną vis comica. Nieznacznie odstaje Magdalena Kaszewska, która z dystansem buduje postać kłótliwej, lecz dobrodusznej córki.

Dość blado wypada przy nich "Niedźwiedź", który jest nie do końca wykorzystaną szansą. Wojciech Bartoszek w roli wierzyciela-ordynusa mógłby być dla tej komedii lokomotywą. Smirnow, który złości się nie złoszcząc to dobry kierunek, ale rola zatrzymana w pół drogi.

Ostatni "Łabędzi śpiew", reżyser uczynił refleksyjnym epitafium, jakby zapominając o subtelnym humorze Czechowa. Więcej światła sprawiłoby, że Stanisław Brejdygant byłby w roli emerytowanego aktora, który wątpi w znaczenie sztuki, a raczy się cytatami z Szekspira, po prostu widoczny.

Czy w "Małym" nieco szczęścia i satysfakcji, jak to u Czechowa, zmieni się w niespełnienie? Czas pokaże.



"Romans z Czechowem" w Teatrze Małym


Renata Sas  Express Ilustrowany 30-01-2012

Zwięzłość jest siostrą talentu – mawiał Antoni Czechow i jednoaktówkami dowodził, że wie, co mówi. Trzy z nich, w wyborze, jaki zwykle jest grywany, na scenę Teatru Małego w Manufakturze przełożył Mariusz Pilawski w spektaklu "Romans z Czechowem".

Pisarz nie buduje w nich skomplikowanej fabuły. Koncentruje się na ludzkich charakterach, przeżywaniu, wrażliwości. Czasem bawi, zaskakuje celnymi obserwacjami, przewrotnie, choć bardzo realistycznie i finezyjnie kreśli portrety.

Dramaty Czechowa to wyzwanie dla realizatorów i aktorów, a jednoaktowe miniatury to materia, z której albo powstanie sceniczna perełka, albo... Lepiej zamknąć oczy i słuchać tekstu odsłaniającego tajemnice ludzkiej natury.

W Teatrze Małym pierwsza inscenizacja – "Oświadczyny" – ma coś ze stylowego skeczu i budzi (jak się okaże przedwcześnie) nadzieje na ciąg dalszy. Kandydat na męża (Mariusz Pilawski) przyszedł się oświadczyć. Tata dziewczyny (Marek Kołaczkowski) jest kontent, panna (Magdalena Kaszewska) marzy o zamęściu. Zamiast romantycznych zaręczyn zrobi się jednak wielka awantura.

W "Niedźwiedziu" wdowa (Elżbieta Czerwińska) udaje cierpienie i gotowa jest skorzystać z pierwszej nadarzającej się okazji, by porzucić żałobę. Nawet gbur wierzyciel (Wojciech Bartoszek) staje się cennym łupem.

"Łabędzi śpiew" jest lirycznym dopełnieniem dwóch obyczajowych komedyjek. Stary aktor (Stanisław Brejdygant) budzi się po benefisie w pustym teatrze i wraca do swoich fascynacji.

Czechowowskie klimaty zręcznie podkreśla wielce ilustracyjna i funkcjonalna scenografia Macieja Kreutz-Majewskiego. Mariusz Pilawski nie szukał interpretacyjnych rozwiązań (po pięciu latach powtórka tego, co było w Teatrze Nowym). Szkoda.



Stowarzyszenie Komedia Łódzka

Teatr Mały w Manufakturze
ul. Drewnowska 58b, 91-002 Łodź

Teatr Mały w Manufakturze

Manufaktura