Balladyna.

"Balladyna" w duchu Szekspira. Udana premiera w Teatrze Małym w Łodzi.

Po stokroć łatwiej wystawić współczesny dramat psychologiczny niż romantyczną z ducha tragedię Juliusza Słowackiego, obciążoną liczącą dziesiątki lat tradycją. Jak zrobić to bez przepisywania klasycznego tekstu i tworzenia z niego "wariacji na temat", a przy tym nie nudzić i nie wpaść w pułapkę teatru dla szkół? "Balladyna" w duchu Szekspira. Udana premiera w Teatrze Małym w Łodzi. Odpowiedź na te pytania znalazł Mariusz Pilawski, aktor i reżyser, twórca Teatru Małego w Manufakturze. Wystawił on "Balladynę" w duchu Szekspira (Słowacki był pod jego silnym wpływem, ale też chciał pokazać swą niezależność), dowartościowując wpisane w tragedię elementy świata fantastycznego, przystającego do realnego i w niego ingerującego. Widomym znakiem tego jest aranżacja przestrzeni sceny na mroczny las (scenografię opracowała Agnieszka Izydorczyk). Z sufitu zwisają płachty materiału pomalowane na sposób impresjonistyczny, z dominacją odcieni zieleni i czerni. Zacieniona przestrzeń między nimi wraz z filarami, które są nieusuwalną częścią pofabrycznej przestrzeni "Małego", sugestywnie imitują gęstwinę lasu nad jeziorem Gopło. Gdy akcja zostanie przeniesiona do zamku Kirkora, ten las, ani tworzące go rekwizyty (cela Pustelnika), nie znikną, ale zmienią swe znaczenia - w końcu to Goplana (Magdalena Drewnowska), zakochana w Grabcu (Witold Łuczyński eksponuje plebejskie cechy postaci), kochanku Balladyny, gmatwa ludzkie losy, a zatem odciska piętno na całym świecie. Ciekawie pomyślane zostały kostiumy, zwłaszcza dla postaci fantastycznych, Skierki (Jan Jakubowski) i Chochlika (Ewelina Kudeń-Nowosielska), którzy w zwiewnych ponczach i pomysłowo wykorzystanych maskach przeciwgazowych wyglądają jak wysłannicy Krainy Deszczowców (z "Porwania Baltazara Gąbki"). Duet aktorów świetnie odnajduje się w humorystycznych sytuacjach, które są kontrapunktem dla działań Goplany i Balladyny. Te najbardziej znaczące kostiumy przypisane są jednak do księcia Kirkora (Konrad Michalak) i jego świata. Wszyscy ubrani są w maskujące wojskowe mundury. Kostium nie służy tu do przykrycia aktora, ale odkrycia immanentnej cechy tego świata. Wchodząc do niego mundur ubierze także Balladyna. Co ważne, udało się sprawić, że podawany przez aktorów wierszowany tekst nie brzmi staroświecko tylko przystaje do stworzonego świata. Zrealizowano też starą zasadę, że aktor mówiący wierszem, wierszem się też porusza. Świętujący 50-lecie pracy artystycznej Marek Kołaczkowski przemyca do roli Pustelnika (czyli wygnanego Popiela III) cechy obłędu króla Leara, a między Balladyną (niezły debiut Katarzyny Pilichowskiej, która mogłaby jednak nieco zróżnicować środki) a chłodnym, wyrachowanym Kostrynem (Marek Lipski) udaje się związać relacje o sile, jaka łączy Makbeta z Lady Makbet. Jest o czym rozmawiać.

Łukasz Kaczyński 
Dziennik Łódzki
2014-11-05


 

Klasyczna Balladyna


Wychodzi na świat Balladyna z ariostycznym uśmiechem na twarzy, obdarzona wewnętrzną siłą urągania się z tłumu ludzkiego, z porządku i z ładu, jakim się wszystko dzieje na świecie, z nieprzewidzianych owoców, które wydają drzewa ręką ludzi szczepione – taką wizję dramatu przedstawił Juliusz Słowacki w liście do Zygmunta Krasińskiego. Czy ten obraz przyświecał Mariuszowi Pilawskiemu, reżyserowi najnowszej łódzkiej realizacji „Balladyny” w Teatrze Małym?

Inscenizacja w duchu Szekspira oddaje historię o żądnej władzy dziewczynie z ludu, która trupami usłała drogę do tronu. Balladyna to nie owładnięta obsesją mordu Lady Makbet, ale zagubiona królowa, zagrana przez Katarzynę Pilichowską, studentkę IV roku Wydziału Aktorskiego łódzkiej filmówki. Niewinna słowiańska uroda zbrodniarki książkowo wręcz kontrastuje z jej morderczymi zapędami, ale sama bohaterka nie zachowuje się jak działająca w malignie femme fatale.

Na uwagę zasługuje rola Pustelnika, grana przez Marka Kołaczkowskiego, który tym spektaklem świętuje 50-lecie pracy artystycznej. Natomiast wyrazisty i prostacki Grabiec (Witold Łuczyński), zgodnie z zamysłem Słowackiego, rozśmiesza aroganckim zachowaniem jako niezdarny kochanek Goplany czy karciany król. Ciekawy jest świat leśnych nimf i chochlików, które sterują ludzkimi losami. Goplana (Magdalena Drewnowska) przywołuje skojarzenia z panią jeziora ze „Snu nocy letniej”, a jej świta dobrze się bawi, manipulując bohaterami. Duet Skierki (Jan Jakubowski) i Chochlika (Ewelina Kudeń-Nowosielska) od początku zajmuje publiczność zadziornym przekomarzaniem się, groteskowo kontrastując z życiowymi dylematami ludzi.

Świat stoi u zarania nowych, militarnych konfliktów, co podkreślają kostiumy autorstwa Moniki Olszewskiej-Sulejewicz – żołnierskie moro Kirkora, wojskowe buty Balladyny czy maski gazowe Skierki i Chochlika. Ascetyczna, mroczna scenografia (przygotowana przez Agnieszkę Izydorczyk) uwydatnia symboliczny wymiar opowieści. W warstwie muzycznej pojawiają się ballady i przyśpiewki, które odpowiedzialny za muzykę Michał Izydorczyk swobodnie dodał do tekstu Słowackiego.

Czy Teatr Mały w swoim repertuarze odkurza kanon lektur szkolnych? Po „Zemście” przyszła kolej na „Balladynę”. W ubiegłym roku komedia hrabiego Fredry zrobiła furorę, nie tylko wśród licealistów, udowadniając, że dobrze zagrana klasyka wcale nie musi być nudna. Teraz łódzka publiczność ma szansę zobaczyć romantyczny dramat w intrygującej odsłonie i ocenić Słowackiego na nowo.

Justyna Muszyńska-Szkodzik
Kalejdoskop Kulturalny Reymont

 


Stowarzyszenie Komedia Łódzka

Teatr Mały w Manufakturze
ul. Drewnowska 58b, 91-002 Łodź

Teatr Mały w Manufakturze

Manufaktura